Gainsbourg. W oczekiwaniu na polską premierę

See video

Serge Gainsbourg. Ikona swoich czasów. Niepoprawny skandalista. Kompozytor, piosenkarz, reżyser, scenarzysta i aktor. Bezkompromisowy człowiek, który nigdy nie dał się zaszufladkować.

Widzieliśmy już sporo takich, lepszych lub gorszych, filmów. „I’m not there”, „Control”, „The Doors”, „Amadeusz” czy szereg innych obrazów poświęconych pamięci wielkich postaci. Przyszedł czas na kolejną odsłonę. Już pod koniec maja w polskich kinach będziemy mogli obejrzeć historię życia Gainsbourga. Joann Sfar, reżyser i scenarzysta filmu, jest bowiem kolejnym twórcą, który postanowił zmierzyć się z prawdziwą legendą.

Życie Gainsbourga zdaje się być idealnym materiałem na film. Skandalista. Prowokator rewolucji seksualnej. Kobieciarz, któremu nie oparła się sama Brigitte Bardot. Swego czasu również malarz i ćma barowa. Postać kontrowersyjna, zarówno kochana jak i nienawidzona. Wielki artysta.

Myślę, że może być ciężko ukazać całą fascynującą kanciastość osobowości Gainsbourga, ale wierzę również, że zepsucie tak wspaniałej historii graniczy z niemożliwością.

Jak będzie naprawdę? Dowiemy się niebawem. Polska premiera filmu już 21 maja.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Mogą zainteresować Cię także...

  • „Tramwaj”, w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, według „Tramwaju zwanego pożądaniem” Tennessee Williamsa zniknął już z desek polskiego teatru. Warszawa stara się jednak by emocje po tym wydarzeniu zbyt szybko nie ostygły i w maju zaprasza nas na szereg wydarzeń związanych z polską premierą spektaklu.

  • To nie było zwykłe czytanie. Prześlizgiwanie wzrokiem litera po literze. To nie była kolejna książka, która na sam koniec wzrusza, a kilka dni później odchodzi w niepamięć. Tę książkę zdjęłam z zupełnie innej półki. Prawie pustej. W przeciwnym razie pewnie nawet bym jej nie dostrzegła. Jest niewielka. Cienka. Niepozorna.

  • O symbolice twórczości Davida Lyncha i kinie postmodernistycznym. Niesamowite to za mało powiedziane. Straszne, absurdalne, pokręcone, diabelnie nudne, niezrozumiałe, chore, durne, tajemnicze, surrealistyczne, groteskowe…

...przeczytaj resztę artykułów i newsów