Prawo do wychowania

Portret użytkownika Michał Toczyski

Stoję w sklepie. Przede mną mocno opalona, choć już nie tak młoda kobieta. Podchodzi do niej dziecko, może 5-6 lat. Słyszę: "- 7 zł? Zwariowałeś? Dobrze się czujesz? Odłóż to". "- Co ty wyprawiasz? Czemu się kręcisz? Przestań natychmiast. Uspokój się."

Podobno to kobiety lepiej wychowują dzieci niż mężczyźni. Jak widać, nie w każdym przypadku. Czym będzie skutkować powyższa sytuacja? Bardzo często jedną z dwóch możliwości:
- albo dziecko będzie przelęknione i niedowartościowane, poddające się tłumom, bo od małego uczono go posłyszeństwa i karcono za "złe" zachowanie
- albo dziecko będzie chciało ukryć swoje emocje nie będąc autentycznym, a w głębi duszy będąc - przelęknionym.

Co z tym można zrobić? Edukować rodziców? A może dać wolną rękę, jak jest obecnie - w końcu to ich dziecko! Ale czy to daje im prawo nieświadomego szkodzenia drugiej osobie? Nie.

Co o tym sądzicie?

Portret użytkownika Aleksandra Kraus

Jak dla mnie, sprawa wychowywania dzieci jest jak najbardziej poważna. To, że większość kobiet otrzymuje taką możliwość nie jest do końca dobre. Fakt, już od narodzin mają z nimi pewną więź, w końcu to one dbały o nie te 9 miesięcy (plus/minus)... czy to jednak wystarczający argument? Matką się nie rodzi, tę umiejętność oraz wyczucie się nabywa. Znam kilka przypadków mężczyzn, którzy w roli wychowującego sprawowaliby się lepiej.

Działać się powinno wspólnie. Wypełniać się nawzajem.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

...przeczytaj resztę artykułów i newsów