Noetyka, czyli moc słowa zmieniająca wszechświat
Noetyka budzi kontrowersje wśród fizyków, z którymi rozmawiałem. Na dzień dzisiejszy nie znajdę jej w polskiej wikipedii, a przesłanki na jej temat przeczytam z amatorskich stron i powieści Dana Browna Zaginiony symbol.
Co wiemy o tej nowej gałęzi nauki, paranauki?
Jak na razie musimy posiłkować się zawartością tej strony i witryn w języku angielskim.
Czym jest noetyka? Najtrafniej należałoby powiedzieć, że noetyka jest pewnym rodzajem poznania, a mianowicie takie uchwycenie jakiegoś zjawiska, jakiejś rzeczy, czy jakiejś osoby, w którym odsłania się ich istota, ich głęboka prawda. Chodzi tu o prawdę w jej klasycznym rozumieniu jako zgodność poznania z rzeczywistością. Noetyka bowiem – jak bezbronnie wierzymy – dociera do świata bardziej rzeczywistego niż ten, w którym poruszamy się na co dzień. Ujmuje prawdy niewymazywalne i nieprzemijalne. Poznaje to, co jest, a nie to, co staje się i zanika.
http://noetyka.pl/
Łączy ze sobą filozofię, fizykę kwantową, a nawet religię, która od zawsze stała w opozycji do nauki. Czy myśl rzeczywiście może wpłynąć na wszechświat? Czy wszystko dookoła składa się z energii?
Przedstawiłem to akademickiemu profesorowi fizyki. Stwierdził, że to jest bardziej skomplikowane. Materia nie składa się z samej energii, jak twierdzą twórcy filmu What the bleep do we know? Down the rabit hole.
Co o tym sądzicie? Co o tym wiecie? Jakie znacie wiarygodne źródła informacji na ten temat?

Moim zdaniem noetyka jest prawdziwa. Jeżeli z całych sił skupi się myśl na czymś, co chcemy osiągnać/zmienić - stanie się to. Stworzymy bowiem wtedy bardzo silną energię, która może wpłynąć nawet na rzeczy materialne. Nie jest to zwykłe powiedzenie "jeśli chcesz coś osiągnąć, to osiągniesz". Neotyka z pewnością jest dziedziną nauki.
Myślę, że książka Dana Browna może być podstawą do poszukiwania informacji o neoyuce. Mnie ona wciągnęła w tą tematykę bardzo.
Twoje pierwsze zdanie może kojarzyć się nawet z wersetem z Biblii. O tym, że "jeśli z wiarą prosić będzie, stanie się Wam to" i "gdbyś wiarę tak małą miał jak ziarno gorczycy, powiedziałbyś górze - przesuń się - a ona by zmieniła miejsce swe". Z pamięci.
Natomiast siedzenie i nicnierobienie, myślenie, że "o, wszystko dostanę pod nos na złotej tacy", jest mylne i tyle. Nie zwrócili uwagi na to czytelnicy Sekretu ani innych podobnych książek o pozytywnym myśleniu. Książka Browna pokazała tak naprawdę, że noetyka jako dziedzina istnieje - bo mało kto ma pojęcie o tej nauce czy paranauce. Natomiast nie mówi nic konkretnego z fizycznego punktu widzenia. Posługuje się uogólnieniami, gdybaniami i uproszczeniami, które nie muszą być właściwe w rzeczywistości.
Przydałoby się nam więcej informacji na temat noetyki, bo bez nich jest to ładnie brzmiące hasło bez dowodów ani teorii.
Również wierzę w noetykę. Wierzę w pozytywny wpływ ludzkich myśli na proces zdrowienia. Często bywało tak, że spisywano jakąś osobę na straty, a ona z uśmiechem na twarzy wychodziła ze szpitala i żyła jeszcze bardzo długo... Dlatego odżywiam się zdrowo, nie biorę leków i czekam, aż ktoś rozwinie tę dziedzinę nauki na tyle, by każdy zrozumiał, jaki potencjał tkwi w nas samych.
Jestem żywym przykładem,że to działa. Myślę, że w 95% wszystko co do tej pory chciałem spełniło się. Myśl ludzka jest naprawdę wielką siłą. Chciałem lepszą pracę,lepiej płatną mam ją, chciałem kupić działkę, mam, moje życie osobiste, super, itd. Chcieć znaczy mieć. Oczywiście my sami musimy coś z siebie dać, choćby zacząć ten proces materializacji, ale najważniejsze jest pozytywne myślenie we wszystkich kierunkach, bo przecież robiąc coś dla siebie, robimy coś dla świata. Najważniejsze - nie być samolubnym, dzielić się tym co już osiągnąłeś z innymi, nawet bezinteresownie... Wybór chyba jest prosty.
moze odpowiedzia na moje dotychczasowe pytania,jest wlasnie noetyka.gdyby nie zaginiony symbol,prawdopodobnie nadal wiekszosc z moich przyjaciol do teraz uwazalaby mnie za czarownice;)DAN BROWN THANK YOU:)
Na pewnym szkoleniu polecono nam napisać, co chcemy mieć/osiągnąć za 5 lat. Napisałem i zapomniałem. Kilka lat później znalazłem notatki ze szkolenia. Przeczytałem i okazało się, że to mam! Niestety nie napisałem "i kupę kasy". Nie wysilałem się specjalnie żeby to urzeczywistnić, po prostu bardzo chciałem.
Rzeczywiście, w jakiś sposób to działa, że zapisane cele chętnie podświadomie realizujemy. Warto niekiedy posłużyć się samoprzylepnymi karteczkami, by pamiętać o swoich celach, bo czasami o niektórych zapominamy w natłoku zadań codziennych. Zamiast planować przyszłość, żyjemy tylko teraźniejszością. Słyszałem takie powiedzenie: miejmy głowę w chmurach, a nogami stąpajmy twardo po ziemi.
Polecam film i książkę The Secret. Dotyka ona tego tematu i może stanowić świetny początek w waszych własnych poszukiwaniach prawdy.
Jak to jest że 90 procent Światowego dochodu zgarnia kilku ludzi?
Czemu Smutnego dotyka więcej złego?
Dlaczego, choć uważamy że to nie przystoi, tych którzy się chwalą i są nieskromni mają leprze życie?
Dlaczego w końcu się o tym nie mówi skoro mogło by się nam wszystkim żyć lepiej?
Finalnie jeśli można myślą kreować świat to czemu tak mało ludzi wygrywa w totolotka?
Dojść prawdy możesz tylko sam. Szukaj okultyzm, magia, kabała, numerologia, wiara. Możesz wszystko.
Wszystkie informacje (tą też) musisz dokładnie zbadać bo mnóstwu ludzi zależy żeby Cię zniechęcić i oszukać. Nakłaść do głowy można sobie kitu tylko po co??
Prawdą jest tylko to w co wierzysz.
O noetyce dowiedziałem się również z książki Dana Browna. Temat jest bardzo podobny do tego o czym pisze Vadima Zelanda. Twierdzi że nasz świat i to co nas spotyka możemy sami kreować z pomocą własnego umysłu. Oczywiście to duże uproszczenie ale zobaczcie temat transerfing na googlach.
To jest niesamowite, bo... niedawno sam chciałem coś takiego napisać! Vadim Zeland ma dokładnie takie same poglądy jak ja...
No, może nie do końca takie same, ale podobne...
Czytam właśnie "Zaginiony symbol" Dana Browna i zainteresowła mnie bardzo noetyka. Niestety, niewiele wiem na ten temat. Mam kilka własnych skromnych doświadczeń ale nie zawsze to działa.Nie wiem- za słaba wiara, nie godny cel? Proszę odezwijcie się, szukam jakichkolwiek informacji!Pozdrawiam
Pozwól, że Ci wyjaśnię. Załóżmy, że zakochałeś się w jakiejś dziewczynie, która w ogóle Cię nie zna. Marzysz, żeby się z nią związać. Widzisz jak otacza ją masa innych chłopaków. Powoli tracisz wiarę. W pewnym momencie, na przykład pod wpływem Zaginionego symbolu, twoja wiara wzmacnia się na tyle, że czujesz wielkie uniesienie. Teraz wydaje ci się, że zdobycie jej to pestka. Powodowany tymi emocjami nawiązujesz z nią kontakt. Przeprowadzasz z nią wiele rozmów, jednak żadna nie przynosi rezultatu. W końcu się poddajesz.
W takich momentach ludzie zaczynają wątpić w możliwości noetyki. Jest jednak pewien istotny element, który rzuca światło na całą tę sprawę: konkurencja. Nie tylko Ty chciałeś "zdobyć" tę dziewczynę. Twoje myśli musiały rywalizować z myślami innych.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, zapraszam na tę stronę: http://www.fantastyka.pl/10,3869.html .
Z jednej strony możemy tłumaczyć to "rywalizacją myśli", a z drugiej... po prostu wolnym wyborem dziewczyny. Po prostu, podoba jej się bardziej Maciej niż Marek i koniec. Jeden sobie coś wizualizuje tak, jak nakazał "the secret", drugi nie, ale to już nie ma takiego znaczenia. To po prostu gra charakterów. Chemia.
Tak, zgadza się, ale noetyka zakłada, że możemy modyfikować naszą rzeczywistość :) Wpłynięcie na okoliczności, które skłonią dziewczynę do wyboru chłopaka, też możemy określić tym mianem.
Gdy za wizualizacją idzie działanie i wpływanie ono aktywnie na okoliczności zewnętrzne, to mamy do czynienia ze zwykłymi prawami natury. Choć "sekret" też można do nich zaliczyć. Prawo przyczyny i skutku. W to nikt nie wątpi. Nie trzeba tego specjalnie udowadniać na poziomie kwarków, kwantów, cząstek elementarnych. Tak po prostu jest, że jak wrzucę cukier do gorącej wody, to się rozpuści. A jak zadbam o siebie, pewnym siebie głosem i spójną postawą zechcę wpłynąć na dziewczynę, to to też pewny skutek wywoła.
Kwestia tego, by nie tylko marzyć, wizualizować, ale brać się do dzieła :).
Jakież było moje zaskoczenie gdy przeczytałam "Zaginiony symbol". Gdy byłam w pierwszej gimnazjum zafascynowała mnie fizyka. Po pewnym czasie zaczęłam sobie zdawać sprawę z tego, iż wszystko składa się z atomów, cząsteczek które na siebie oddziałują. Więc dlaczego by nie? "Jeśli ciało a działa na ciało b" nigdy tego nie próbowałam ale teoretycznie wszystko można osiągnąć z wszystkiego. Jednak potrzebna jest duża doza wyobraźni by móc "zobaczyć" te cząsteczki. Nie mam pojęcia czy to coś daje, nie wiem czy to jest takie oczywiste czy nie, nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć bo to po prostu siedzi we mnie, nie wiem czy teraz się po prostu nie wygłupiłam. Ps. Mam 15 lat
Dodaj nową odpowiedź